window.onload = resizeimg; function resizeimg() { if (document.getElementsByTagName) { for (i=0; i 400) { im.style.width = '400px'; } } } } forum.gkw24.pl • Zobacz temat - [Moda, design] W jakli na sushi czyli nasz śląski stajlisz:]

[Moda, design] W jakli na sushi czyli nasz śląski stajlisz:]

Tu prowadzimy dyskusje na każdy temat.

Moderator: Grupa Katowickie Wieżowce

[Moda, design] W jakli na sushi czyli nasz śląski stajlisz:]

Postprzez jacek_t83 » Pią Kwi 14, 2006 12:31 pm

nie wiedzialem gdzie to podpiac wiec zakladam nowy, jakze ciekawy watek na temat mody na naszych ulicach :D na poczatek artykul z GW, który znalazłem dziś przez przypadek ;)

W jakli na sushi

Dobrosława Krucińska 07-04-2006 , ostatnia aktualizacja 07-04-2006 17:01

Czy można wyobrazić sobie współczesną kobietę na eleganckim przyjęciu ubraną w stój śląski? Oczywiście, spójrzcie tylko na zdjęcia


- Śląsk to koktajl kulturowy całej Europy. Zarówno w muzyce, w tańcach, jak i w pięknych, niezwykle efektownych strojach, w których występują nasi artyści, obserwujemy przecież wpływy kultury niemieckiej, węgierskiej, słowackiej, włoskiej - mówi Jerzy Wójcik, dyrektor artystyczny Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". Serdaki haftowane złotymi nićmi, rozbarskie czepce panny młodej, czarne i białe jakle (luźne, nieco przedłużane bluzy haftowane w kolorowe wzory) czy szpigielki (chusty naramienne) to prawdziwe perełki. Wiele elementów strojów regionalnych znajdujących się w kostiumerii w Koszęcinie - siedzibie zespołu - to autentyki pochodzące sprzed 80, 90 lat. Są bezcenne, posiadają wartość muzealną.

Inne powstają na miejscu według starych wzorów tylko z naturalnych materiałów - bawełny, wełny, jedwabiu. Ten ostatni na specjalne zamówienie jest ręcznie malowany w Milanówku. I mimo że obrazy na materiale powstają według określonego szablonu, każdy z nich jest inny.

- Każdy z elementów strojów w naszej kostiumerii zasługuje na uwagę. Prawie każdy jest obłędnie piękny, ale żeby móc je wykorzystać dziś, w codziennym życiu, trzeba to zrobić umiejętnie. Wybrać to, co jest ponadczasowe i eleganckie i połączyć np. z jednolitymi tkaninami. Zapewniam, że efekty będą zaskakujące - mówi dyrektor Wójcik. Na pewno się nie myli, tym bardziej że przykład łączenia stroju współczesnego z regionalnym podsuwa mu jego córka - aktorka Magdalena Wójcik. Ma w swojej szafie czarną jaklę, którą, jak twierdzi dyrektor, traktuje jako strój wieczorowy.

My pokazujemy, że nie tylko jaklę można dzisiaj nosić, ale również spódnice, chusty, halki, fartuchy czy nawet serdaki, korale i pasy warto połączyć z tym, co oferują nam projektanci mody.



Za wypożyczenie elementów stroju śląskiego dziękujemy zespołowi "Śląsk" z Koszęcina. Pozostałe elementy garderoby zaprojektowały Basia Błaż i Paulina Poczęta (butik Vintage Cave, Katowice), buty pożyczył nam sklep Cool-t z ul. 3 Maja w Katowicach. Za udostępnienie wnętrz podczas sesji fotograficznej dziękujemy restauracji Kyoto Sushi i Casino Poland w katowickim Altusie. Stylizacja: Inga Tomala. Modelka: Kasia Otczyk

Image
Korale lewe, czyli sztuczne
Fot. Joanna Siwiec / AG


Image
Fortuch jedwabny
Fot. Joanna Siwiec / AG

Image
Szaltusek na szyi (chusta), spódnica stylizowana na góralską żywiecką tzw. tybetową
Fot. Joanna Siwiec / AG

Image
Gorset góralki żywieckiej, pod nim kabotek śląski
Fot. Joanna Siwiec / AG

Image
Szaltusek zamiast bluzki (chusta zw. też merynką)
Fot. Joanna Siwiec / AG
Awatar użytkownika
jacek_t83
GKW
GKW
 
Posty: 7463
Rejestracja: Czw Sty 01, 1970 2:33 am
Miejscowość: Katowice the City

Postprzez d-8 » Wto Kwi 18, 2006 8:40 am

Inny Śląsk - fotoreportaż Bartłomieja Barczyka
( z GW )


Image
Marek Zawalski ze szkoły Dance Academy Rotterdam i Sebastian Zgorzali (w niebieskich spodniach) ze Szkoły Tańca IDA z Linz w opuszczonej kopalni Szombierki w Bytomiu


Image
Zespół Cocoro Dance na tle maszyny parowej w skansenie Królowa Luiza w Zabrzu

Image
Hyun Jin Kim, uczennica niemieckiej szkoły tańca, w okolicach Bytomia

Image
Simon Wiesma, tancerz z Niemiec, na drzewach w okolicach Bytomia

Image
Kelly Hamlin, tancerka z Nowego Jorku, tańczy w opuszczonej bytomskiej kamienicy
KATOWICE - HIER IST DIE ZUKUNFT!
Awatar użytkownika
d-8
GKW
GKW
 
Posty: 6388
Rejestracja: Pon Sie 29, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Katowice / Kattowitz

Postprzez d-8 » Wto Cze 20, 2006 12:25 am

nie wiedzialem kaj to wciepnac...

taka ciekawostka 8)

Madonna: nie jestem za stara dla H&M Madonna: nie jestem za stara dla H&M

Piosenkarka Madonna stanowczo odparła zarzuty, jakoby była "za stara", żeby reklamować stroje firmy H&M.

O tym, że 43-letnia Madonna nie nadaje się do reklamowania strojów dla młodych kobiet, przekonany jest znany specjalista ds. reklam, Jerry Della Femina. Jego zdaniem, nastolatki nie będą identyfikowały się z osobą w wieku ich matek.

Rzeczniczka prasowa Madonny, Liz Rosenberg, zareagowała oburzeniem na słowa Della Feminy. "Wątpię, czy jakakolwiek 18-latka jest w stanie zrobić choć jedną czwartą tego, co Madonna na scenie" - podkreśliła.

Madonna nie tylko pojawi się w reklamach H&M, ale także zaprojektuje dla tej marki kolekcję strojów.
KATOWICE - HIER IST DIE ZUKUNFT!
Awatar użytkownika
d-8
GKW
GKW
 
Posty: 6388
Rejestracja: Pon Sie 29, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Katowice / Kattowitz

Postprzez Wit » Śro Sty 30, 2008 9:19 pm

Śląski design zamiast wegla
Łukasz Kałębasiak2008-01-30, ostatnia aktualizacja 2008-01-30 18:20

Image

Czerwony dywan przypominający ludową wycinankę zaprojektowany przez katowickie studio MOHO pojawił się w witrynie słynnego londyńskiego magazynu Selfridges. Śląsk zaczyna eksportować nie tylko węgiel, ale i nowoczesny design

Żeby pokazać tylko jeden swój produkt na witrynie tego luksusowego sklepu na londyńskiej Oxford Street, studia designerskie z całego świata czekają nieraz po kilka lat. Katowickiemu MOHO dostanie się tam ze swoim dywanem zajęło zaledwie pół roku. Ale widocznie w Selfridges, które słynie ze swoich witryn, uznano, że firma wyróżniona nagrodą w konkursie na Najlepszy Produkt Tekstylny 2006 roku przez magazyn "Wallpaper" nie powinna czekać.

Bo w zaciszach śląskich pracowni designerskich powstaje coraz więcej światowej klasy projektów. Wymyślone u nas dywany, odkurzacze, armatura łazienkowa czy meble nie tylko ładnie wyglądają na wydrukach, ale też są produkowane i sprzedawane, nieraz daleko, za granicą.

- Bo nie ma znaczenia, czy będziemy działać w Katowicach, w Pcimiu Dolnym czy w Tokio. Proces kreatywny odbywa się tam, gdzie są kreatywni ludzie - twierdzi Magda Lubińska, założycielka MOHO Design. Firma, która zaczęła się od jednej osoby, dziś ma kilkunastu pracowników i współpracowników na całym świecie. Jej sztandarowym produktem są dywany. Niewiele mają jednak wspólnego z brązowymi prostokątami w polskich domach. Przypominają ludową wycinankę, pole zboża, na którym ślady zostawiło UFO, albo wielką podkładkę pod komputerową myszkę. I do tego ten materiał: wełniana tkanina, z której górale od stuleci szyli swoje, przekazywane nieraz z ojca na syna, portki.

- Chcielibyśmy być charakterystyczni, polscy, z mocnymi korzeniami i tym się wyróżniać - opowiada Lubińska. Ich dywany powstają na XIX-wiecznych krosnach w manufakturze pod Bielskiem-Białą, ale robią globalną karierę. Leżą na podłogach domów i apartamentów w Australii, Azji i Stanach Zjednoczonych. Bo dywany MOHO to luksusowy produkt - najtańszy kosztuje 2 tys. zł, górnej granicy nie ma.

Do tanich nie należą też meble, które dla salonów Iker projektuje Biart Design Group. Zespół projektanta Michała Biernackiego obsługuje kilka dużych polskich przedsiębiorstw, takich jak Zelmer, Nowy Styl czy Armatura Kraków SA. - Jesteśmy firmą niszową, dlatego konkurencja w naszej branży jest niewielka. Jako nieliczni projektujemy nie tylko formę, ale i dostarczamy nowatorskich rozwiązań technicznych - mówi o przyczynach swojego sukcesu Biernacki. Możliwe więc, że odkurzacz, który trzymacie w szafie, został zaprojektowany właśnie w Katowicach.

Ewa Gołębiewska, dyrektorka Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, przyznaje, że śląski design to fenomen. Przypomina, że na liście dziesięciu najlepiej zaprojektowanych polskich produktów 2007 roku magazynu "2+3D" znalazły się aż trzy ze Śląska: dywan dia MOHO, samolot Orka bielskiego konstruktora Edwarda Margańskiego i wózek widłowy ZREMB-u wymyślony przez Andrzeja Sobasia, wykładowcę katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. - Trudno może mówić o śląskiej szkole designu, natomiast na pewno można już mówić o fenomenie. Śląsk daje możliwości rozwoju, bo to region produkujący, gdzie gospodarka się rozwija i firmy potrzebują projektantów - mówi Gołębiewska.

Potwierdza to młoda projektantka Katarzyna Sokołowska, która rok temu założyła w Gliwicach swoje studio Sokka. - Kiedyś myślałam, że to trudny region dla designera, ale perspektywy po wejściu do Unii Europejskiej są bardzo obiecujące i nie warto stąd uciekać, bo za chwilę może być to najlepszy region w Polsce. Już teraz stwarza duże perspektywy, zwłaszcza w nowych technologiach, które rozwijają się tu w szalonym tempie - mówi Sokołowska. Sama zaczęła od technologii medycznych - w 2006 roku zabłysnęła projektem obudowy robota kardiochirurgicznego Robin Heart. Wymyślone przez nią (wraz z Michałem Latką) postumenty na monitory stały się częścią wystawy Lecha Majewskiego na zeszłorocznym Biennale Sztuki w Wenecji. Teraz Sokołowska współpracuje zaś z firmami, które zainstalowały się w parku technologicznym Politechniki Śląskiej.

Jeśli Śląsk w dalszym ciągu będzie tak się rozwijał, pracy naszym projektantom nie zabraknie. Firmy będą ich potrzebowały coraz bardziej, jeżeli myślą o sukcesie. - Bo tylko te, które inwestują we wzornictwo, wygrywają na rynku - twierdzi Lubińska z MOHO.
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez absinth » Śro Sty 30, 2008 11:39 pm

swietna sprawa!

tym sie powinnismy promowac, to jest cos nowoczesnego i konkretnego zarazem w przeciwienstwie do mialkiego hasla o energi, no wlasnie jak ono brzmialo?
http://www.mechanofaktura.blogspot.com/

...moje miasto to właśnie są Katowice, moje miasto Katowice, jak każde miasto nie jedno ma oblicze...
Awatar użytkownika
absinth
GKW
GKW
 
Posty: 18066
Rejestracja: Śro Maj 04, 2005 12:00 pm
Miejscowość: ciałem w Katowicach

Postprzez d-8 » Czw Lut 21, 2008 10:35 am

nazwa wątku "W jakli na sushi" był znacznie lepszy...

kto zmienił i po co ?


Szołrum
Andrzej Grabarczuk

Image

Jeden z zagranicznych showroomów Fot. www.pressingonline.com/
Aliganza, Tweed, Pomada to nie nazwy kolejnych nocnych klubów w stolicy - to czołowe warszawskie showroomy. W ich wnętrzach wiszą ubrania, które Ty zobaczysz dopiero za pół roku

By wyjaśnić znaczenie tego modowego przybytku, od razu trzeba zastrzec, że nie jest to zwykły sklep. W showroomie zestawione są ze sobą fragmenty kolekcji kilku wybranych firm. Marki, współpracujące z tym miejscem, płacą abonament, licząc na to, że ich ubrania zostaną użyte w sesjach zdjęciowych dla magazynów, a także w programach telewizyjnych czy produkcjach filmowych. Oczywiście wszystkie ubrania w showroomie pochodzą z premierowych kolekcji i są niedostępne na zwykłym rynku.

Image

Osobami, które najbardziej skorzystały na pojawieniu się salonów pokazowych są styliści. Nareszcie nie muszą już tak często jeździć do wszystkich centrów handlowych, skoro wszystkie odzieżowe delikatesy zebrane są w showroomie. Życie stylistom ułatwia też fakt, że ubrania są tam już bardzo często ze sobą dobrane i nie trzeba zastanawiać się, jak ze sterty rozmaitych ciuchów stworzyć gustowną kompozycję.

Image

Projektanci, jak chociażby Natalia Jaroszewska, która współpracuje z salonem pokazowym, też należą do zwolenników showroomów. Nie muszą już trudnić się rolą akwizytora, który jeździ do klientów z ubraniami. Projektant może wreszcie skupić się na tym, co najlepiej potrafi, czyli na projektowaniu. Pracownicy showroomu tworzą comiesięczny raport z tego, jaką popularnością cieszyły się poszczególne elementy kolekcji. Dbają też o to, aby ubrania nie zostały podczas wypożyczenia do przedsięwzięć medialnych uszkodzone. Projektant może się też dowiedzieć w showroomie, jakie stroje wzbudziły zainteresowanie stylistów i jakie tendencje będą wkrótce na topie.

Image

Showroomy chyba już na dobre wpisały się w krajobraz Warszawy. Te najbardziej znane - Aliganza, Tweed, Pomada - znajdują się na ul. Andersa, Widok i Wareckiej. Bardzo często przy siedzibach showroomów brakuje nawet szyldów reklamowych. Jednak ci, którzy chcą tam trafić, na pewno je odnajdą. Założycielki showroomów już wcześniej pracowały w świecie mody. Na przykład Anna Wiatr z Aliganzy oraz Iza Woźny z Pomady pracowały w Twoim Stylu. Poznały tam czołowych ludzi z branży mody, co przydało się im przy rozkręcaniu własnego biznesu.

Image

Warszawskie salony pokazowe dzielą swoje ubrania na te adresowane do wyszukanych klientów (wykorzystywane w sesjach przez Elle czy Glamour), jak również na te przeznaczone dla przeciętnego konsumenta (np. edytoriale Pani Domu). Mimo że zima wciąż jeszcze trwa, w showroomach pełno jest teraz strojów kąpielowych czy zwiewnych sukienek. Czemu tak się dzieje? Prace nad nowymi numerami magazynów rozpoczynają się nawet trzy miesiące przed edycją, dlatego styliści już teraz potrzebują narzędzi do pracy, czyli ubrań na lato.

Wymienione wyżej warszawskie showroomy prosperują bardzo dobrze, ale konkurencja nie próżnuje. Własne salony pokazowe otwierają Reserved, Deni Clear, Benetton, H&M i Vistula. Oznacza to, że rynek się powoli nasyca, a kolejnym ambitnym paniom na wysokich obcasach będzie coraz trudniej wypromować ekskluzywny lokal z odzieżą tylko dla wybranych.

więcej zdjęc: http://moda.gazeta.pl/moda/51,77803,4945338.html?i=0

źródło: http://moda.gazeta.pl/moda/1,77803,4945338.html

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

wydaje mi się że mamy w kato świetny potencjał na szołrumy we wszelkiej maści budynkach poprzemysłowych - i jest wg mnie lepsza forma zagospodarowania ich niz tworzenie siedemnastego muzeum techniki do którego i tak nie będzie nikt chodził...
a poza tym takie przybytki ściągają bardzo dużo ładnych i eleganckich kobiet 8)
KATOWICE - HIER IST DIE ZUKUNFT!
Awatar użytkownika
d-8
GKW
GKW
 
Posty: 6388
Rejestracja: Pon Sie 29, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Katowice / Kattowitz

Postprzez Wit » Wto Mar 25, 2008 7:36 pm

Dywan z Katowic jak porsche 911
Łukasz Kałębasiak2008-03-25, ostatnia aktualizacja 2008-03-25 11:12

Image

Katowicka firma MOHO Design zdobyła Oscara w świecie designu - nagrodę Red Dot - za swój przypominający ludową wycinankę dywan mohohej!DIA. Nagrody przyznaje Red Dot Museum w niemieckim Essen, które po raz pierwszy doceniło polskich projektantów

"Dopóki nie wygrasz nagrody Red Dot, jesteś tylko małą kropką ["dot", czyli kropka - przyp. red.]" - głosi hasło zachęcające firmy projektowe do startu w konkursie. Zachęty są zresztą zbyteczne, bo Red Dot Museum w Essen to jedno z najważniejszych centrów poświęconych wzornictwu na świecie, a Red Dot Design Awards przyznawane są od ponad 50 lat. W tym roku ocenie jury, złożonego z najwybitniejszych fachowców (m.in. Brytyjczyków, Szwajcarów, Niemców i Japończyków), poddało się 51 firm z całego świata, nadsyłając ponad 3 tys. produktów! Kategorii jest kilkadziesiąt, bo "Czerwoną Kropką" może być wyróżnione sportowe auto (zdobył ją już porsche 911), małe urządzenie elektroniczne (iPod) czy właśnie dywan.

Katowickie MOHO, założone przez Magdalenę Lubińską, niemal od początku nie jest jednak "małą kropką". Działają od trzech lat i od razu zostali zauważeni na świecie, gdy w 2005 roku prestiżowe czasopismo "Wallpaper" właśnie dywan mohohej!DIA, zaprojektowany przez Lubińską i Michała Kopaniszyna, uznało za Tekstylny Produkt Roku. Wcześniej było zwycięstwo w konkursie "Śląska rzecz", a polski magazyn "2+3D" uznał ich dywan za jeden z najlepszych polskich projektów ostatniego pięciolecia.

Jednak Red Dot to ukoronowanie wszystkiego. - To nagroda nazywana Oscarem w dziedzinie designu, lepszej się chyba nie znajdzie - mówi Lubińska. Ale i produkt jest niezwykły. Mohohej!DIA to okrągły dywan przypominający ludową wycinankę. I choć zrobiony jest z nowozelandzkiej wełny, produkuje się go na starych krosnach w technologii, w jakiej jeszcze górale przygotowywali sukno na swoje niezniszczalne portki. Być może jurorzy niemieckiego konkursu widzieli go niedawno w Londynie - przez miesiąc był prezentowany w witrynie luksusowego magazynu Selfridges na Oxford Street. Inne firmy czekają latami, żeby pokazać tam swój produkt. MOHO zajęło to pół roku.

Teraz katowicki dywan MOHO zobaczą tysiące ludzi, bo trafi on na wystawę do Essen i do specjalnego katalogu. - MOHO jest marką postrzeganą jako luksusowa. Docieramy do odbiorców z zasobnym portfelem, ale liczymy na to, że Red Dot pozwoli nam dotrzeć do szerszej grupy odbiorców - nie ukrywa Lubińska. Nagrodę odbierze 23 czerwca podczas wielkiej gali w Essen

Image
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez d-8 » Śro Mar 26, 2008 11:02 am

dodac nalezy ze firma ma siedzibe w katowicach na 3 maja :-)

fajnie ze mamy takie firmy eksportowe 8)
KATOWICE - HIER IST DIE ZUKUNFT!
Awatar użytkownika
d-8
GKW
GKW
 
Posty: 6388
Rejestracja: Pon Sie 29, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Katowice / Kattowitz

Postprzez MefistoTT » Śro Mar 26, 2008 6:03 pm

o tym dywanie było już jakiś czas temu w ultramarynie. W każdym razie cieszę się również:)

tylko czy maja oni jakiś sklep? czy to dywany na specjalne zamówienie wystawowe.
MefistoTT
Etatowy postowicz
Etatowy postowicz
 
Posty: 219
Rejestracja: Pią Lut 01, 2008 2:37 am

Postprzez Wit » Czw Mar 27, 2008 11:08 pm

Jurorzy czekają w Cieszynie na Śląską Rzecz
Marcin Mońka2008-03-27, ostatnia aktualizacja 2008-03-27 21:54

Image

Do 11 kwietnia śląscy projektanci i producenci mogą zgłaszać swoje wyjątkowe produkty na konkurs "Śląska Rzecz" Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie.
Konkurs "Śląska Rzecz" ma promować dobre wzornictwo. W tym roku będzie to już jego trzecia edycja.

Do tej pory nagrodzono produkty, o których mówi się dziś: wybitne. Najwyższe laury zdobywały w Cieszynie m.in. zestaw do kawy i herbaty Tomaszów autorstwa ceramika Bogdana Kosaka czy dywan mohohej!DIA, w tym roku wyróżniony Red Dot Award - jedną z najważniejszych na świecie nagród dla designerów.

- Dwie dotychczasowe edycje konkursu pokazały, że jakość śląskich produktów nie odstępuje od standardów międzynarodowych. Ale my chcemy szukać dalej, prezentować kolejne nowości, którymi Śląsk będzie się chciał chwalić przed światem - mówi Katarzyna Konarska, komisarz konkursu.

- Liczymy na reprezentantów wielu branż: medycznej, internetowej czy meblarskiej. Na Śląsku działa przecież silne środowisko projektantów, wielu z nich jest znanych poza granicami kraju - dodaje Ewa Gołębiowska, dyrektorka Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości oraz jurorka konkursu.

Do tej pory jednym z najbardziej zaskakujących produktów ocenianych przez jurorów było łóżko do intensywnej terapii firmy Famed. - Producent musiał zadać sobie dużo trudu, by to łóżko do nas przyjechało. Nie zmieściło się w drzwiach i dopiero nadludzkim wysiłkiem udało się je umieścić w zamkowej sali. Jurorzy od razu mogli zbadać jego ergonomię - wspomina Gołębiowska.

Wszystkie zgłoszone do konkursu prace oceni siedmioosobowe międzynarodowe jury. Jego werdykt poznamy 30 maja.
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez d-8 » Pią Mar 28, 2008 9:26 am

taka prężna instytucja jak 'zamek' przydala by sie nam w kato
KATOWICE - HIER IST DIE ZUKUNFT!
Awatar użytkownika
d-8
GKW
GKW
 
Posty: 6388
Rejestracja: Pon Sie 29, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Katowice / Kattowitz

Postprzez absinth » Wto Kwi 01, 2008 10:59 am

Image

Czerwona kropka dla Polski
Barbara Grabowska 01-04-2008, ostatnia aktualizacja 01-04-2008 01:26

Dywan Mohohej! DIA otrzymał prestiżową nagrodę

Okrągły dywan katowickiej firmy Moho Design przypominający ludową wycinankę został zaprojektowany przez Magdalenę Lubińską i Michała Kopaniszyna. Do jego produkcji artyści użyli nowozelandzkiej wełny o długich, sprężystych włóknach. Dywan tkany był tradycyjną metodą na krosnach splotem z grubej przędzy wełnianej, która następnie poddawana jest procesowi mocnego spilśniania.

W tym roku do konkursu stanęły firmy z 51 krajów prezentujące 3203 produkty. Ocenia je pod względem innowacji, funkcjonalności, ergonomii i jakości międzynarodowe jury. Nagrody przyznawane są w 16 kategoriach. Dywan uzyskał nagrodę w kategorii salon i sypialnia. Tym samym Moho Design zostało pierwszą polską firmą, która otrzymała nagrodę Red Dot nazywaną Oscarem wzornictwa w uznaniu za najwyższej jakości design w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc w świecie wzornictwa – the Red Dot Museum w Essen. Wcześniej nagrodę dostały między innymi firmy Apple, Siemens, Bosh i Porsche.

Mohohej! DIA znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. W 2005 roku dywan wygrał w kategorii produkt w konkursie „Śląska rzecz” organizowanym przez Zamek Cieszyn. Rok później został nagrodzony przez magazyn „Wallpaper” tytułem The Best Textile oraz uznany przez polski magazyn „2+3D” za jeden z 20 najlepszych projektów ostatnich pięciu lat.

Do 2 marca br. dywan wisiał w oknie wystawowym londyńskiego Selfridges, jednego z najbardziej prestiżowych domów handlowych Europy, w ramach ekspozycji „Papier”.

Mohohej! DIA będzie prezentowany na wystawie w Essen, w muzeum Red Dot Design na terenie dawnej kopalni Zollverein zaliczanej do światowego dziedzictwa ludzkości. Wystawę odwiedza ponad 120 tys. osób rocznie. Muzeum uważane jest za jeden z największych zbiorów współczesnej sztuki użytkowej na świecie.

Ekspozycję „Design on stage – winners red dot award: product design 2008” obejrzeć można będzie od 24 czerwca do 27 lipca 2008 r. w Museum w Essen
Źródło : Rzeczpospolita

Image
http://www.mechanofaktura.blogspot.com/

...moje miasto to właśnie są Katowice, moje miasto Katowice, jak każde miasto nie jedno ma oblicze...
Awatar użytkownika
absinth
GKW
GKW
 
Posty: 18066
Rejestracja: Śro Maj 04, 2005 12:00 pm
Miejscowość: ciałem w Katowicach

Postprzez Wit » Czw Maj 15, 2008 10:26 pm

Cieszyńskie Presso to jeden z siedmiu cudów
Marcin Czyżewski2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2008-05-15 21:29

Image

Krzesła, stoły, fotele, kubki, talerzyki i pozostałe elementy wystroju cieszyńskiej klubokawiarni Presso są zarazem fascynującym przykładem wzornictwa. Goście korzystając z nich poznają polski dizajn. Dzięki temu Presso zdobyła tytuł jednego z siedmiu cudów unijnych funduszy w Polsce

To prawdziwy cud i perełka. Malutka firma z Cieszyna stworzyła coś, co jest ewenementem na skalę całego kraju i atrakcją, którą możemy się chwalić poza granicami - mówił wczoraj "Gazecie" Andrzej Szoszkiewicz, prezes firmy Smartlink, specjalizującej się w promocji programów unijnych oraz członek kapituły konkursu "Polska pięknieje. 7 cudów unijnych funduszy".

To ogólnopolski konkurs, którego celem było wyłonienie najlepszych projektów turystycznych zrealizowanych dzięki unijnym dotacjom. Zorganizowało go Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przy współpracy z Wydawnictwem Pascal oraz firmą Smartlink. Chodziło o wypromowanie ciekawych, odważnych przedsięwzięć, które podniosły atrakcyjność Polski i danie dobrego przykładu następnym, którzy chcą rozwijać się dzięki unijnym funduszom.

Na konkurs napłynęło 90 zgłoszeń. Kapituła "7 cudów" wybierała laureatów w siedmiu kategoriach. Cieszyński projekt wygrał w kategorii "Produkt promocyjny". To jedyna nagroda w konkursie, która po środowej uroczystości na warszawskim Torwarze pojechała na Śląsk.

Jurorów zachwycił projekt Design Alive! - innowacyjne w skali kraju przedsięwzięcie promujące polskie wzornictwo. Wszystko zaczęło się zaledwie rok temu, kilka metrów od polsko-czeskiej granicy, na wzgórzu zamkowym w Cieszynie. W dawnym Pałacu Habsburgów od kilku lat działa tam Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości, którego kluczowym zadaniem jest promowanie "dizajnu", czyli nowoczesnego wzornictwa przemysłowego.

Instytucja szybko została doceniona przez specjalistów i projektantów. Pojawiło się jednak pytanie, jak z "dizjanem" dotrzeć do zwykłych ludzi. Ewa Trzcionka wpadła na pomysł, aby zrobić to podstępem i założyła klubokawiarnię Presso. - Postanowiłam zaprosić ludzi na kawę, ciasto lub deser i przy okazji sprytnie podsunąć nowoczesne, dobrze zaprojektowane przedmioty - wyjaśnia.

W Presso nie ma bowiem nic przypadkowego. Kilkanaście polskich firm wykorzystujących w produkcji najlepsze wzornictwo zgodziło się wstawić tu wszystko, co potrzebne do urządzenia klubokawiarni: krzesła, stoły, fotele, regały, siedziska, obrusy, dywany, komody, lampy, wazony, talerze i kubki. To świetnie wyglądające autorskie projekty polskich projektantów! W ten sposób "dizajn" został zaprezentowany w jego naturalnym środowisku. - Po prostu stworzyliśmy pierwszą żywą galerię polskiego wzornictwa. Goście siedzą tutaj na eksponatach, jedzą z nich, piją i jednocześnie poznają je - mówi twórczyni klubokawiarni.

Żadna rzecz nie jest tutaj anonimowa. Ma metkę z nazwą, projektantem i producentem, a goście zamiast zwykłego menu dostaję do ręki katalog Design Alive! Każdy element wyposażenia klubokawiarni jest w nim zestawiony z napojem, ciastem lub deserem, któremu użyczył nazwy. Przykładowo słynny dywan Mohohej! Dia, który zdobi ścianę klubokawiarni, jest patronem deseru Szalona Pani Dia, a fotel Mula jest parą do szarlotki Mula-La. Messy (ang. bałagan) to niecodzienny obrus, na którym białą nicią wyszyto nieład z talerzy, przewróconych kieliszków i rozrzuconych sztućców. W towarzyszącym mu drinku Messy! też panuje bałagan dzięki sokom o różnej gęstości.

Jurorzy konkursu docenili, że projekt z Cieszyna jest od początku do końca świetnie przemyślany. Ewa Trzcionka odebrała statuetkę od minister rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej. - To dla nas ogromne wyróżnienie. Przed rokiem nawet w najgłębszych snach o tym nie marzyłam. Przedstawiciele kilku miast, m.in. Torunia i Poznania pytali już, czy coś podobnego moglibyśmy uruchomić u nich - mówi Trzcionka.

W pozostałych kategoriach zostali wyróżnieni: Kalwaria Wejherowska w Wejherowie (zabytek), Centrum Wystawienniczo-Regionalne Dolnej Wisły w Tczewie (rewitalizacja), Ogród Doświadczeń im. Stanisława Lema w Krakowie (obiekt turystyczny), Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem (rozwój turystyki na obszarach wiejskich), Kulturowo turystyczny szlak twierdz nadbałtyckich realizowany przez Kostrzyn nad Odrą (współpraca transgraniczna) i Jarmark Folkloru i Jadła Kresowego w Suwałkach (wydarzenie).
Image
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Pon Maj 26, 2008 8:24 pm

Rozstrzygniecie konkursu "Śląska Rzecz" w piątek w Cieszynie
Rozmawiał Marcin Mońka2008-05-26, ostatnia aktualizacja 2008-05-26 17:08

Image

Już w piątek poznamy zwycięzców tegorocznej edycji konkursu "Śląska Rzecz". To unikatowa impreza w skali kraju, ponieważ promuje wyjątkowe pod względem wzornictwa produkty powstałe na Śląsku

O śląskim dizajnie jest coraz głośniej na świecie - projektanci wywodzący się z regionu otrzymują m.in. nagrody na najważniejszych imprezach dizjanerskich. Być może nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie organizowany od trzech lat w Cieszynie konkurs "Śląska Rzecz". To wyjątkowe przedsięwzięcie - nagrodą w konkursie jest prestiż oraz możliwość prezentacji swoich produktów na wystawie. Co więcej, konkurs udowadnia, że najlepsze produkty mogą powstać jedynie przy udziale projektanta. W konkursie nagrody są przyznawane w dwóch kategoriach: produkt oraz grafika użytkowa.

W tym roku kilkuosobowe, międzynarodowe jury miało trudny wybór, zasiadły w nim zarówno osoby zawodowo zajmujące się wzornictwem, jak i przedstawiciele środowiska biznesu. Jak podkreślają jurorzy, tym razem spierali się o doskonałość. Nie o wyjątkowość czy bardzo wysoką jakość, bo te walory miał niemal każdy z projektów. W sumie do konkursu trafiło 28 produktów zgłoszonych przez 18 firm oraz 24 projektów graficznych, nadesłanych także przez 18 firm. Swój werdykt jury ogłosi w piątek na Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości, organizatora imprezy. Również od piątku będzie można oglądać pokonkursową wystawę.

"Gazeta" jest patronem medialnym konkursu



Marcin Mońka: Czym obecnie jest tzw. "śląski dizajn"?

Ewa Gołębiowska, dyrektorka Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, juror konkursu: Nieoczekiwanie dla wszystkich okazało się, że śląski dizajn wyznacza silny ślad w polskim wzornictwie, zarówno w przestrzeni przemysłowej jak i projektowaniu graficznym.

Bo to, że grafika jest silna na Śląsku wiedzieliśmy od dawna, ale to, że produkty mogą konkurować, to dla wielu osób ciągle nowość. Mogę o tym mówić patrząc na rozwój "Śląskiej rzeczy", ale też i innych konkursów, jak choćby "Dobry wzór", organizowany przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego. A tam w zeszłym roku nagrodę ministra gospodarki dostał samolot Orka, w tym roku nagrodę za dizajn otrzymał FIAT 500, owszem, nie projektowany na Śląsku, ale tutaj produkowany. Ten samochód może również być symbolem naszej śląskiej jakości.

Warto również podkreślić sukcesy z ostatnich miesięcy. Śląska firma Moho Design, której już kultowy, rozpoznawalny na całym świecie produkt, czyli dywan Moho_Dia otrzymał jako pierwszy polski produkt legendarną nagrodę Red Dot.

Projektanci i producenci podkreślają związki ze Śląskiem?

Pięćsetka jest produkowana tutaj, Moho Design nigdy nie zaprzeczało śląskości, a Orka jest mocno związana z Bielsko - Białą. To nasza regionalna duma z produktów, które są globalne, ale są również wpisane regionowi.

Firmy związek z regionem oczywiście podkreślają. Zdarzyło nam się tylko raz, że firma zaproszona do konkursu odpowiedziała, że jest firmą globalną i ja lokalne nagrody i konkursy nie interesują.

"Śląska Rzecz" zdobywa swoją markę, o czym świadczy fakt, że rokrocznie wzrasta ilość zgłoszeń. W tym roku, jeśli chodzi o produkt zgłosiło się 38% więcej firm, jeśli chodzi o grafikę, którą rozumiemy bardzo szeroko, od stron internetowych, identyfikacji, komunikacji po opakowania, to tych zgłoszeń było o 63% więcej. Tradycyjnie do kategorii grafika użytkowa swoje projekty zgłaszają śląskie instytucje kultury.

Co daje firmie udział w "Śląskiej Rzeczy"?

W konkursie "Śląska Rzecz" startują produkty, które po raz pierwszy zostały zaprojektowane przy udziale projektanta. Te firmy osiągnęły sukces na rynku, zwiększyły zatrudnienie i produkcję, a nowe produkty odróżniają się na korzyść od swoich poprzedników. To pokazuje, że funkcjonowanie Zamku, jako miejsca gdzie spotykają się projektanci z producentami, przynosi efekt. Od początku chcieliśmy wzmacniać konkurencyjność śląskich firm. I "Śląska Rzecz" jest tego dowodem. Nie chcemy by była czubkiem góry lodowej, chcielibyśmy by był to konkurs w którym warto brać udział, mimo że wymagania są bardzo wysokie.

Dzięki konkursowi rośnie w firmach świadomość roli projektanta?

Rośnie również w takim wymiarze, że potrzebują profesjonalną wizytówkę, stronę internetową, ponieważ te elementy identyfikacji świadczą o firmie, tworzą jej markę. Firmy dziś intensywnie poszukują projektantów, w dodatku na etat, a nie do realizacji konkretnego projektu. Dzieje się coś, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. Wszyscy którzy chcą pracować w zawodzie projektanta przemysłowego, znajdują w tym zawodzie pracę. Nie trzeba już wyjeżdżać z Polski, by znaleźć miejsce na rynku i budować na nim swoją pozycję.
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Sob Maj 31, 2008 11:09 am

Image

Śląska Rzecz: powody dumy naszych firm
dziś
Danuta i Adam Małachowscy z Dębowca koło Cieszyna, producenci odzieży dla alpinistów, wygrali trzecią edycję konkursu Śląska Rzecz. Wyróżnienie otrzymali: Andrzej Sobaś i Justyna Kucharczyk, którzy zaprojektowali system oznakowania wizualnego Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach.

Werdykt jurorzy ogłosili wczoraj w Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie.

Organizowany przez cieszyński Zamek Sztuki konkurs Śląska Rzecz jest jedynym w swoim rodzaju. Jego celem jest promocja firm z województwa śląskiego w Polsce i poza granicami kraju, a także wyjątkowych pod względem wzornictwa produktów powstałych na Śląsku.

- Dotychczasowe edycje konkursu pokazały, że jakość śląskich produktów nie odstępuje od standardów międzynarodowych. Ale chcemy szukać dalej, prezentować kolejne nowości, którymi Śląsk będzie się chciał i mógł chwalić przed światem - wyjaśniała Katarzyna Konarska, komisarz konkursu.

Wczoraj okazało się, że ilość produktów, którymi nasz region może zaimponować na rynku europejskim i światowym, z roku na rok jest większa. Mimo mocno okrojonego budżetu organizatorów, do konkursu stanęło trzy razy więcej uczestników, niż w pierwszej edycji.

- Firmy zaczynają rozumieć, o co tak naprawdę chodzi, że wzornictwo to nie jest dekorowanie czy ornament, ale połączenie technologii, myśli technicznej, estetycznej i komercyjnej - argumentowała prof. Czesława Frejlich z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, przewodnicząca jury Śląskiej Rzeczy.

Firma zwycięzców konkursu, Danuty i Adama Małachowskich, jako jedna z nielicznych na świecie produkuje specjalistyczną odzież używaną przez alpinistów (z jej usług pracowni korzysta m.in. Krzysztof Wielicki). Jury doceniło przełożenie doświadczeń w konstruowaniu specjalistycznej odzieży sportowej na odzież miejsko-turystyczną.

- Ultralekka kolekcja zaprzecza stereotypowi, że wyroby napełnione puchem muszą zawsze być obszerne. Okazuje się, że dobrze wpisują się w modną estetykę - podkreślili jurorzy.

Małachowscy przyznali, że do końca wahali się, czy przystąpić do konkursu. Uważali, że dizajn ich produktów odbiega od prezentowanego w Zamku Sztuki.

- Stwierdziliśmy jednak, że skoro podoba się to klientom w Japonii, spróbujemy to pokazać również tutaj. Działamy od 30 lat, ale odkąd pojawił się dostęp do coraz lepszych i lżejszych surowców, zaczęliśmy się bawić puchem. I powstały niekonwencjonalne rzeczy, trochę wzorowane na komercyjnej kolekcji - przyznali producenci z Dębowca.

W kategorii grafika użytkowa statuetka Śląskiej Rzeczy trafiła do Centrum Sztuki Współczesnej Kronika z Bytomia. Uznanie jurorów wzbudził projekt Ariane Spanier plakatu i książki poświęconej niezrealizowanemu pomysłowi Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które miało powstać w Skopie po trzęsieniu ziemi 1963 roku.

Wyróżnienie w tej kategorii otrzymali Andrzej Sobaś i Justyna Kucharczyk, projektanci systemu oznakowania wizualnego Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach na terenie terminalu B. W ich projekcie zastosowano mocne i niecodzienne zestawienie kolorów informacji, korzystając jednocześnie z podświetlania światłem diodowym LED (dioda elektroluminescencyjna).

- Projektanci użyli też specjalnego kroju pisma, który daje lepszą czytelność w tej technologii - oceniło jury, które zwróciło także uwagę na poczucie humoru w kształtowaniu piktogramów.

W kategorii Produkt wyróżnienie trafiło do firmy z Cieszyna, która wykonała kiosk multimedialny. Jury podkreśliło neutralną formę urządzenia, która nie konkuruje z otoczeniem i wpisuje się w rozmaite przestrzenie.

- Ludzie na Śląsku powinni być dumni - skomentowała prof. Frejlich. - Dobry wyrób oznacza myśl intelektualną i zdolność jej wykonania. A nagroda Śląskiej Rzeczy oznacza, że społeczność tego regionu potrafiła wykonać produkt o wysokiej jakości.

Prof. Frejlich dodała, że dziś wzornictwo ma się coraz lepiej, bo społeczeństwo jest zamożniejsze i ludzie przy zakupie zaczynają się posługiwać innym kryterium, niż tylko ekonomicznym. - Nie tylko cena jest ważna, ale i wzornictwo - przekonywała szefowa jury.

Małachowscy przyznali, że logo zdobytej nagrody dołączą jako dodatek do swoich produktów, które są sprzedawane w Tokio i Osace.

W tegorocznej edycji Śląskiej Rzeczy pojawiły się takie regionalne produkty, jak: urządzenie do masażu rehabilitacyjnego, abażur origami, fotel "Only" automatyczny kocioł retortowy R-Eco Automatic, dywan "Folk".

Łukasz Klimaniec - POLSKA Dziennik Zachodni
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Czw Paź 23, 2008 11:14 pm

Image

Projekty Koniecznego i Moho Design prezentowane w Niemczech
Katowicki dizajn ma szansę podbić Niemcy

Niemiecki Ludwigsburg w dniach 23-25 października stanie się europejską stolicą dizajnu. Po raz pierwszy w historii corocznej konferencji "Face to Face" prezentowane będą projekty z Polski, w tym prace katowiczan - Roberta Koniecznego i Moho Design.
Polska zaprezentuje się na "Face to Face. Poland Meets Germany" w niemieckim Ludwigsburgu jako pierwszy kraj z Europy Środkowej. Od pierwszej edycji, która miała miejsce w 2000 roku, na konferencji zaprezenotwały się już m.in. Wielka Brytania, Holandia, Hiszpania, Włochy, Malezja, Austria i Estonia. W niemieckim Ludwisburgu

Podczas 3 dni trwania imprezy zaprezentowane zostaną polskie przykłady z dziedziny projektowania i architektury, będzie omawiana również współpraca pomiędzy projektantami i przedsiębiorcami. Przykłądy krajów prezentujących się w poprzednich edycjach pokazały, że prowadzi to do ożywienia współpracy gospodarczej.

- Cieszymy się, że w tym roku wybór padł na Polskę. Mamy się czym chwalić. Mamy przecież dobry i świeży design, który zyskuje coraz lepszą markę. W Niemczech będziemy jednak promować nie tylko rodzimy design, ale i nasz wielki potencjał gospodarczy - zapowiada Ewa Gołębiowska, szefowa Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie - organizatora wydarzenia.

Na prezentacji zobaczymy 10 polskich projektantów, a wśród nich szansę otrzymają również katowiccy twórcy - Robert Konieczny z pracownią KWK Promes i Moho Design. Konieczny, jeden z najzdolniejszych polskich architektów młodego pokolenia, okrzyknięty przez prestiżowy magazyn "Wallpaper" nadzieją światowej architektury, opowie o swoich niezwykłych projektach, w tym, wielokrotnie nagradzanym, domu aatrialnym pod Opolem (Dom Roku na Świecie 2006). Moho Design to zdobywcy nagrody Red Dot - Oskara w świecie dizajnu, za swój dywan DIA, przypominający ludową wycinankę.

Więcej informacji na stronie www.face-to-face.eu
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Sob Maj 16, 2009 6:48 am

"Śląska Rzecz" znaleziona. Ale jeszcze tajna

59 produktów 42 firm zgłoszono do czwartej edycji konkursu "Śląska Rzecz" organizowanego przez Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Jego celem jest promocja firm z województwa śląskiego w Polsce i poza granicami kraju.


Jury konkursu, w skład którego ponownie weszły autorytety z dziedziny wzornictwa oraz przedsiębiorczości z regionu, kraju i zagranicy nie miało łatwego zadania. Głównie dlatego, bo do konkursu po raz kolejny zgłosiło się więcej firm, a poziom zaprezentowanych realizacji był wysoki. - Tym razem zabrakło wielkiej gwiazdy, za to poziom zgłoszonych produktów był dużo wyższy niż w latach poprzednich - mówi Lubomira Trojan z cieszyńskiego Zamku.

Statuetki "Śląskiej Rzeczy" oraz nagrody zostaną przyznane w dwóch kategoriach: "produkt" oraz "grafika użytkowa" (w tym komunikacja wizualna i multimedia). - Na razie nie możemy zdradzić, kto wygrał. Laureatów poznamy na uroczystej gali 5 czerwca w Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Laureaci i ich produkty zostaną następnie zaprezentowane podczas wystawy, która potrwa do 2 sierpnia - dodaje Lubomira Trojan.

Zgodnie z regulaminem, do konkursu mogły być zgłaszane realizacje, które zostały wdrożone do produkcji w 2008 roku oraz odznaczają się innowacyjnością i ciekawym designem. Firmy zgłosiły bardzo ciekawe projekty graficzne i architektoniczne, nadesłały też ceramikę, meble miejskie, sprzęt elektroniczny i sportowy, a nawet jeden... produkt spożywczy.

Celem konkursu jest promocja wyjątkowych pod względem wzornictwa produktów powstałych na Śląsku. Trzy dotychczasowe edycje konkursu pokazały, iż jakość śląskich produktów nie odstępuje od standardów międzynarodowych. - Również konkurs zyskał znakomitą markę, a firm zgłosiło się jeszcze więcej niż w poprzedniej edycji. Cieszy też, że grono firm lokalnych ze Śląska Cieszyńskiego jeszcze bardziej się rozrosło - tłumaczy Lubomira Trojan.

Więcej o konkursie tutaj. Więcej o konkursie tutaj

http://www.slaskarzecz.pl

Image

http://miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1, ... tajna.html

Wygrali 4. edycję konkursu "Śląska Rzecz"
Agencja Presso2009-06-05, ostatnia aktualizacja 2009-06-05 16:37

Sygnalizator drogowy i seria książek edukacyjnych wygrały 4. edycję konkursu "Śląska Rzecz" organizowanego przez Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Do konkursu, którego wyniki ogłoszono w piątek podczas uroczystej gali, 42 firmy zgłosiły 59 produktów.
Celem konkursu "Śląska Rzecz" jest promocja firm z województwa śląskiego w Polsce i poza granicami kraju. Statuetki "Śląskiej Rzeczy" zostały przyznane w dwóch kategoriach: "produkt" oraz "grafika użytkowa" (w tym komunikacja wizualna i multimedia).

Zwycięzcą konkursu w kategorii "produkt" został Zakład Inżynierii Ruchu W. Sylwestrzak i spółka z Bytomia za sygnalizator drogowy ZIRslim zaprojektowany przez Michała Latko i Leszka Czerwińskiego. Produkt został nagrodzony za wysokie walory użytkowe i technologiczne. Jury doceniło powściągliwość formy, a w swoim werdykcie podkreśliło, że produkt dotyczy bardzo zaniedbanej do tej pory w Polsce sfery przestrzeni publicznej. - Strasznie się cieszę z tej nagrody, bo to moje pierwsze wdrożenie i od razu nagroda. Apelują do firm - zatrudniajcie młodych projektantów zaraz po studiach. To się opłaca - mówił Michał Latko.

Zwycięzcą konkursu w kategorii "grafika użytkowa" zostało Wydawnictwo Szkolne PWN Sp. z o.o. ParkEdukacja z Bielska-Białej za serię książek edukacyjnych "Trener" zaprojektowanych przez Grzegorza Podsiadlika z Parastudio. W ocenie jury, serię wyróżnia staranność opracowania graficznego przy zastosowaniu prostych środków formalnych. "Czytelności i jasności przekazu nie zakłóca tak częsta w polskich podręcznikach infantylna dekoracyjność" - czytamy w werdykcie.

Podczas piątkowej gali wręczono też dwa wyróżnienia. Wyróżnienie specjalne Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, Regionalnego Centrum Biznesu, Business Centre Club Bielsko-Biała w kategorii "produkt" otrzymał Producent Sprzętu Sportowego Ewa Piątkowska-Pająk Payak Sport z Bielska-Białej za plecak XC3 projektu Wojciecha Kłapcia. - Stworzyliśmy drugi najlżejszy plecak na świecie, ale mamy już plan, jak zaprojektować kolejny, który tym razem będzie numerem jeden - powiedział Wojciech Kłapcia.

Wyróżnienie dyrektora Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w kategorii "grafika użytkowa" przypadło w udziale Times Drukarni S.J. z Bielska-Białej za identyfikację wizualną drukarni Times projektu Bartłomieja Witkowskiego.

Jury konkursu, w skład którego ponownie weszły autorytety z dziedziny wzornictwa oraz przedsiębiorczości z regionu, kraju i zagranicy nie miało łatwego zadania. Głównie dlatego, bo do konkursu po raz kolejny zgłosiło się więcej firm, a poziom zaprezentowanych realizacji był wysoki.

Zgodnie z regulaminem, do konkursu mogły być zgłaszane realizacje, które zostały wdrożone do produkcji w 2008 roku oraz odznaczają się innowacyjnością i ciekawym designem. Firmy zgłosiły bardzo ciekawe projekty graficzne i architektoniczne, nadesłały też ceramikę, meble miejskie, sprzęt elektroniczny i sportowy, a nawet produkt spożywczy.

"Śląskiej Rzeczy 2008" towarzyszy wystawa "Śląska Rzecz 1989" zorganizowana w związku z obchodami 20. rocznicy pierwszych, częściowo wolnych wyborów parlamentarnych w Polsce. Na Zamku zaprezentowano przedmioty pożądania z tamtych lat. Rower Jaguar, kultowy fotel Kon-tiki czy niezniszczalna kamionka z Bolesławca to tylko niektóre z obiektów, które można zobaczyć na wystawie. Polscy projektanci, działający na przełomie dekad, nie powinni mieć żadnych kompleksów. Nagrodzona na targach w Hannoverze lampa Tomasza Rudkiewicza-Wilkasy, jest najlepszym tego przykładem. W Cieszynie można też zobaczyć przedmioty, które były w każdym z domów.

Obie wystawy będą czynne do 2 sierpnia.
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Pon Lip 13, 2009 9:54 pm

Wielka moda ma szansę odmienić Katowice
Iwona Sobczyk 2009-07-13, ostatnia aktualizacja 2009-07-13 15:11:31.0

Image

Nasz region ma zacząć przyciągać wielbicieli stylu i niepowtarzalności. Wszystko za sprawą Apoteozy Stylu, gdzie prezentowane są stroje utalentowanych projektantów mody ze Śląska


Przechodzę pod zawieszonym nad bramą szyldem (stylizowanym na secesyjny), naciskam guzik domofonu i wchodzę na pierwsze piętro eleganckiej kamienicy w centrum miasta. Otwieram drzwi, przede mną stylowo urządzone wnętrze i stojaki pełne ubrań, jakie oglądamy na zdjęciach w gazetach. To nie Warszawa ani Kraków, tylko Katowice. Apoteoza Stylu, czyli połączenie sklepu, galerii i kawiarni działa w mieście od dwóch tygodni.

- Naszym głównym celem jest promowanie młodych śląskich artystów, projektantów mody i plastyków. Dajemy im możliwość zaprezentowania swoich prac i dotarcia do odbiorców - mówi Marcin Budniok, właściciel Apoteozy Stylu.

Można znaleźć tu stroje Beaty Piskorz, absolwentki katowickiej ASP i krakowskiej Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. - Pokazy mody na Śląsku to prawdziwa rzadkość, nie ma żadnych znaczących konkursów ani butików, gdzie można by zaprezentować swoje kolekcje. To wszystko dzieje się w innych dużych miastach w Polsce - mówi Beata. Do tej pory tkwiła w swojej katowickiej pracowni i robiła projekty na specjalne zamówienie. Jeśli ktoś sam do niej nie dotarł, nie miał wielu okazji podziwiać jej prac. Teraz będzie inaczej.

W Apoteozie prezentowany jest teraz dorobek siedmiu młodych projektantek. - Nie mieszamy ich strojów, bo zależy nam na podkreśleniu indywidualności każdej z nich. Dlatego każda ma swój stojak z wieszakami, opatrzony nazwiskiem i mottem określającym czym jest dla nich moda - mówi Budniok.

Agnieszka Paul-Smolińska napisała: "Projektowanie to forma, detal oraz osoba dla której tworzę". - Pokazuję kolekcję formalnie inspirowaną latami 30., latami kryzysu. Są szerokie rękawy, efektowne cięcia. Tylko materiały nie są kryzysowe - śmieje się Agnieszka. Mieszka w Mysłowicach, podobnie jak inne projektantki stara się często bywać w Apoteozie. Klientki mogą z nią porozmawiać, poprosić o poprawki w bluzce czy sukience, którą chciałyby kupić.

Na wieszakach w głębi sklepu migają nazwiska największych włoskich projektantów: Galliano, Versace, Valentino i inni. - Specjalnie zaprojektowaliśmy to tak, żeby klient, który przychodzi po uznane marki, musiał przejść przez część dla młodych projektantów. Będzie mógł się przekonać, że nasi artyści nie tylko nie są gorsi, ale często lepsi pod względem wykonania i świeżości spojrzenia na modę - mówi Joanna Pietrzyk z Apoteozy.

Ceny strojów są zróżnicowane, bo Apoteoza Stylu ma być miejscem nie tylko dla najbogatszych. Na jedną rzecz można tu wydać kilka tysięcy albo czterdzieści złotych. Budniok: - Chcemy, żeby spotykały się u nas rozmaite środowiska.

Dlatego zamierza organizować wystawy i pokazy mody. Ma nadzieję, że Apoteoza pozwoli chociaż trochę odmienić wizerunek miasta. - Katowice nadal kojarzą się ludziom w Polsce z hałdami i kopalniami, a przecież to piękne miasto. Zmienia się mentalność jego mieszkańców, działa tu środowisko młodych, utalentowanych artystów. Przyszedł najwyższy czas, żeby na to zareagować - mówi.
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Nie Lip 19, 2009 11:55 pm

Bogobojne spodnie dla religijnego Ślązaka
Iwona Sobczyk 2009-07-19, ostatnia aktualizacja 2009-07-19 20:31:43.0

Image

Chcesz zademonstrować swoją śląskość strojem, a bieganie po ulicach miasta w kieckach i zapaskach nie za bardzo przypada ci do gustu? Jest wyjście. Artystka Joanna Sowula stworzyła kolekcję ubrań inspirowanych śląskimi wartościami


Sowula, świeżo upieczona absolwentka projektowania graficznego, sporą część studiów spędziła na współpracujących z katowicką ASP uczelniach zagranicznych. Poznała ludzi dumnych z tego, skąd pochodzą. - To, że byli tak mocno osadzeni w swoich kulturach, lokalnych zwyczajach, wartościach, czyniło ich bardziej atrakcyjnymi. Pomyślałam, że śląskość też może przyciągać. Chciałam stworzyć coś, co pokaże, że u nas też jest fajnie - mówi Joanna.

Stworzyła "Silesianę", czyli kolekcję opakowań i ubrań inspirowanych śląskimi wartościami, która ma umożliwić zamanifestowanie swoich związków z regionem.

Cechy, które należałoby zobrazować, autorka wybrała za pomocą ankiety. Rozdawała ją, gdzie tylko się dało, wśród znajomych i rodziny, w kościołach i firmach. Pytała o to, co jest najbardziej charakterystyczne dla tej części Polski. Z odpowiedzi wynikało, że Ślązacy są przede wszystkim pracowici, gościnni i religijni, lubią porządek i potrafią dobrze nakarmić. Cechy zostały przełożone na konkretne krawieckie pomysły.

Religijny Ślązak może założyć spodnie "Bez Boga ani do proga". Są zszyte z dwóch par, zaprojektowane specjalnie dla pozycji klęczącej. Zrobiony na drutach sweter z kapturem nazwany "Bez pracy nie ma kołaczy" zrobi z właściciela górnika. Jeśli założy kaptur, na plecach będzie miał obraz naturalnej wielkości postaci w kasku z górniczą lampką i roboczym stroju. Najbardziej śląskie buty mają podeszwy, które odpina się od cholewki zamkiem błyskawicznym. - Kiedy przychodzi się do kogoś z wizytą, zwyczaj nakazuje zdjąć buty. A przecież nie każdy chce pozbyć się idealnie pasującego do stroju obuwia. Dzięki suwakowi można w mało krępujący dla siebie sposób zaspokoić śląską potrzebę porządku. Podeszwy zostawiamy przy drzwiach, cholewka zostaje na nogach - mówi Joanna.

Rękawiczki w bardzo bezpośredni sposób obrazują przekonanie, że gościnni Ślązacy mają "serce na dłoni". Uszyte z czarnej jak węgiel skóry mają kształt serca. - Kuśnierz, który je wykonał według mojego projektu, kiedy dowiedział się, o czym jest "Silesiana", zgodził się na niższą cenę za swoją pracę - śmieje się autorka. Na torby "Czym chata bogata", w kształcie garnka, ma już parę zleceń.

Kolekcja zyskała zwolenników. Niedługo najprawdopodobniej jej elementy będą do kupienia. Autorka zamierza uruchomić internetowy sklep. - Chciałabym, żeby były tam też dostępne prace innych autorów dotyczące Śląska, na przykład Matyldy Sałajewskiej albo Marcina Kratera, który w tym roku bronił pracy dyplomowej. Przygotował zestaw naczyń na śląskie potrawy - mówi Joanna.

Coraz więcej młodych artystów ze Śląska zajmuje się w swoich pracach tematami związanymi z regionem. - Chyba jest na to moda. Poza tym kiedy porówna się Śląsk z innymi miejscami na świecie, zestawienie jest naprawdę na naszą korzyść. Pewnie dlatego czujemy potrzebę promowania Śląska.

Image
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Postprzez Wit » Nie Sie 09, 2009 4:51 pm

Student zaprojektował zastawę na śląski łobiod
Magdalena Warchala 2009-07-31, ostatnia aktualizacja 2009-07-31 18:42:03.0

Image

- Tradycyjny śląski łobiod nie musi być przaśny. W artystycznej oprawie nawet panszkraut i wodzionka stają się dziełami sztuki - uważa Marcin Krater, absolwent katowickiej ASP, który jako pracę dyplomową zaprojektował specjalny zestaw naczyń do śląskich potraw.


O tym, że jedzenie i sposób jego podania można traktować jak tworzywo dla artysty, Marcin przekonał się podczas wymiany studenckiej we Francji, gdzie wziął udział w projekcie dotyczącym designu kulinarnego. - Zorientowałem się, że w naszym kraju design kulinarny jest praktycznie nieznany. Zachwycamy się kuchnią francuską czy wspaniale podanym sushi, tymczasem kuchnię polską uznajemy za przaśną. Nie zauważamy, że tkwi w niej olbrzymi potencjał - mówi Marcin.

Dlatego postanowił, że stworzy naczynia, w których ludowych potraw nie będzie wstyd podać na wykwintnym przyjęciu i które podkreślą wartości regionu, z którego pochodzą.

Wybór padł na kuchnię śląską, bo Marcin pochodzi z Tychów i uwielbia roladę z kluskami i modrą kapustą, które gotuje mama. Przygotowując projekt, pomysłów szukał w muzeach i na starych fotografiach. - Stwierdziłem, że naczynia powinny zostać wykonane z porcelany, ponieważ Śląsk przez lata słynął z jej produkcji. Ostatecznie zdecydowałem się jednak na porcelit, bo jest trwalszy, zatem naczyń można używać w mikrofalówce i myć je w zmywarce - wyjaśnia.

Proste białe talerze i miski, gdy patrzeć na nie z góry, mają formę prostokątów i kwadratów z lekko zaokrąglonymi rogami. Nadrukowane zostały na nich czarne wzory inspirowane haftami śląskimi. - Tu jest motyw haftu z czepca XIX-wiecznej pszczyńskiej panny młodej, tu zaś z powojnika dla niemowlaka z Paprocan - wyjaśnia Marcin.

Projekty przygotował sam, o pomoc w wykonaniu form poprosił natomiast Bogdana Kossaka, właściciela Modelarni Ceramicznej z Dąbrowy Górniczej, kiedyś projektanta w Porcelanie Śląskiej. Naczynia wypaliła bielska firma Kera-Ceramika. - Chciałem, aby cały proces produkcyjny przebiegał w regionie i wspierał lokalny rynek - mówi Krater.

Zestaw składa się z pięciu naczyń, w których podać można suty niedzielny obiad. Wspólnie z Aliną Bańczyk, właścicielką Restauracji Targowej w Cieszynie, Marcin przed egzaminem przygotował zestaw dań podanych jednak w sposób nieco odmienny od tradycyjnego. Głęboką misę wypełnił kapuśniakiem (choć nadaje się ona świetnie także na żur lub wodzionkę), na dużym talerzu ułożył fantazyjnie roladę z kluskami i modrą kapustą. Na deser zaproponował szpajzę cytrynową, czyli słodką piankę z białek, jadaną w okolicach Rybnika, która apetycznie wyglądała w niewielkiej miseczce.

Były też przystawki. Na płaskim talerzyku Marcin ułożył placki śledziowe - ale nie z rybami wkrojonymi do ciasta ziemniaczanego przed usmażeniem, tylko przełożone rybnym tatarem niczym tort kremem. W drugim naczyniu na przystawki znalazł się panszkraut. Też nietypowy, bo ziemniaki, zwykle wymieszane z kapustą i skwarkami, uformowane zostały w kształtny wałeczek, owinięte plastrem przyrumienionego boczku i ułożone na warstwie kapusty.

Marcin liczy, że jego naczynia trafią na stoły śląskich domów i restauracji. Zestaw zaprezentuje na polskich i zagranicznych imprezach dla designerów i tam też chce znaleźć inwestora. Marcin nie wyklucza też, że sam sfinansuje produkcję. Najpierw musi jednak zaprojektować opakowania dla naczyń, na których zamieści ciekawostki o Śląsku. Zestaw obiadowy, jeśli pojawi się w handlu, będzie kosztował 75 zł. Marcin chce uzupełnić go o komplet kawowy: imbryk, dzbanuszek na mleko, cukiernicę i filiżanki.

Image

Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Wit
GKW
GKW
 
Posty: 15808
Rejestracja: Sob Kwi 30, 2005 12:00 pm
Miejscowość: Siemianowice Śl

Następna

Wróć do O wszystkim i o niczym...

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość